...
TeczowaMamba.blog.interia.pl
Notki
2012.01.19 21:01
 Jestem. Nadal utrzymuję się przy życiu. I nadal nie znalazłam szczęścia. A nawet powiem więcej, pogorszył się stan obojętności. Życie zaskakuje nas z dnia na dzień. Z dnia na dzień Twoja hierarchia wartości może ulec zmianie. Na inne sprawy spojrzysz z zupełnie innej strony. Coś, co kiedyś wydawało Ci się odległe, coś, co wydawało się, że Ciebie nie dotknie, nie doświadczysz tego, bezczelnie wchodzi w Twoje życie z butami. Pozostawiając głębokie odciski na sercu. A Ty coraz mniej radzisz sobie z życiem. Burzy się ład. Ład, który tworzyło się bardzo długo. Zawsze, gdy zaczynam uśmiechać się już sama z siebie, cieszyć się życiem, wszystko wywraca się do góry nogami. I Jego też bym chciała. Ale tylu już ich przeżyłam, że włącza mi się radar, gdy ktoś zaczyna oszukiwać. A tu już zaczyna migać pomarańczowa kontrolka z napisem "uważaj" .
   Ale spełnia się jedno marzenie. Zwiedzam świat w kabinie Scanii. Świat wydaje się wtedy czymś cudownym, bez trosk i problemów. Gdybym mogła, zamieszkałabym tam.
2011.10.16 00:22 ' Jak spać, gdy się serce tłucze?' ...
 ' Jak żyć, gdy się świat rozsypał w drobny mak? '. To pytanie towarzyszy mi od dłuższego czasu. Poszukuję odpowiedzi w jesiennych liściach, w zachodzącym słońcu, w anonimowych twarzach na ulicy. Jak można żyć w mieście pełnym ludzi i być tak bardzo samotnym? Ile razy życie może kopać w tyłek? Ile ma jeszcze par butów, które może w nim zostawiać? Chociaż mam tą pewność, że nie spotkam Go na ulicy. Że zostawiłam Go w swojej rodzinnej miejscowości, w miejscach, gdzie bywaliśmy razem, we wspomnieniu lata... Nie wiem, po co całował w ten sposób, skoro miał odejść... Sama nie wiem, co w tej chwili czuję do Niego. Może to żal, może smutek, złość. A może to wszystko. Naiwnie mu zaufałam. Pojawił się w tym momencie, w którym byłam gotowa spojrzeć na kogoś innego. Bo Szymon zawsze będzie priorytetem. On to zaufanie zawiódł. Drugi raz to poczułam. To bolesne rozrywanie w okolicach serca. Zobojętniałam. Brak kolorów. Liczba zajęć i długość ich trwania nie pozwala mi za dużo myśleć. Najgorzej jest, gdy wracam na stancję, a później siedzę i patrząc na zaspaną ulicę, rozmyślam o tym wszystkim. I zastanawiam się, gdzie popełniam błąd, co ze mną jest nie tak. Często kończy się to bezsennością i straconym dniem następnym. On był wspaniały, inny... cudowny. Ale był. Nie zamierzam być jego przyjaciółką, utrzymywać z Nim kontaktu. Chcę zapomnieć, że był. I że nadal gdzieś tam jest. Jedynie Jego obecność na różnych portalach społecznościowych przypomina mi o Nim. A teraz jeszcze wesele mam za dwa tygodnie. Zamierzam pójść sama i dobrze je wspominać. Choćby miało się walić, palić, postaram się przejść obok niego obojętnie- tak, jakby to się nigdy nie wydarzyło.
2011.09.29 18:21
 Powtórka z rozrywki. Sprzed roku. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że najlepsze w sercach jest to, że można złamać je tylko raz. Reszta to tylko zadrapania. Ale moje złamane znów zostało. Na kilka potężnych kawałków. Nie chce mi się wstawać, nie chce mi się patrzeć na świat, przebywać wśród ludzi, siedzieć w samotności. To mnie rozrywa od środka, nie daje mi żyć. Myślałam, że znalazłam szczęście. Bo był dla mnie wielkim szczęściem. Może ja zbyt szybko przywiązuję się do ludzi. Do Niego na pewno się przywiązałam. Mówił mi o wielkich planach, przytulał mnie w taki sposób, jak żaden do tej pory. Miły, czuły, opiekuńczy. Wydawało mi się, że mój. Aż do tej pory. Niestety, chyba znów pomyliłam się, zainwestowałam uczucia nie tu, gdzie powinnam. Ale na to chyba reguły nie ma. Życie to ciągłe próby. Szkoda jedynie, że moje są nieudane. Nie mam siły do życia. Wraz z nim, odszedł sens tego wszystkiego...
2011.07.23 22:42 Wielki smutny powrót.
 Dawno mnie tu nie było. Zbyt dawno. A w życiu jak i z obecną pogodą. Ledwie co słońce zdąży wybić swój blask  z poza deszczowych chmur, zaraz zaczyna się burza... Pierwszy rok zakończyłam, udało się bez wrześniowych poprawek i z tego jestem z siebie dumna. Teraz pracuję i rzadko siedzę przy komputerze. Pogodziłam się z tym, że odszedł. Próbuję schować Go na dno serca, zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym i będzie mi źle, gdy Jemu też będzie źle. Chciałabym Go znienawidzić, ale nie potrafię. Zdarza się, że myślę o Nim częściej niż powinnam. Nieraz, gdy w pracy są luzy, wspomnienia wracają... Rok temu było właśnie inaczej. Pisał kiedy przyjadę, że przytuli.. Teraz nie mam z Nim żadnego kontaktu. Nie wiem, czy to dobrze, czy nie. Próbuję dalej żyć wmawiając sobie,  że to przeszłość, że to się nie wydarzyło. Ale tak się nie da. Poznałam kogoś. w sumie znałam Go już dawno, ale teraz można powiedzieć, że bliżej. Na miesiąc wyjechał za granicę do pracy, niby pisze, że tęskni itp. itd., słodkie dyrdymały. Ale mam wewnętrzny opór. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, jak też nie wiem czy mogę mu zaufać. Nie chcę się przedwcześnie angażować, nie chcę znów wyjść na idiotkę. Nawet gdy mi będzie bardzo zależało, nie chcę tego po sobie okazać. Chcę wiedzieć, że to w końcu komuś na mnie zależy. Teraz jedynie czego potrzebuję, to by ktoś mnie przytulił. I tyle. Pojawia się znów trochę problemów, z którymi nie potrafię poradzić sobie inaczej, jak później cichym, samotnym płaczem. Nie wytrzymuję. Dlaczego ludzie są tacy interesowni, niesprawiedliwi, chamscy? Dlaczego zauważają to, czego nie zrobisz, a nie pochwalą tego, jaki kawał dobrej roboty odwaliłeś?  To wszystko jest chore. próbuję to jakoś poukladac, ale nijak nie mogę dopasować. Choć staram się być lepsza, to jednak nikt tego nie zauważa, wręcz przeciwnie, uważa, że się pogorszyłam.. I jeszcze Lady Antebellum dodaje do wiwatu i jej need you now.. Ale staram się nic nie pokazywać po sobie. Znów tworzę sobie kokon, w którym się zamykam. Nie warto otwierać się na ludzi. Nie warto...
2011.04.27 23:25
 Są takie momenty w życiu człowieka, że smutek przysłania wszystko. Nachodzą czarne chmury, robi się szaro, ponuro i źle. Tęcza zanika. Dżem śpiewa "... uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam."  Jakże trudno. Jak cholernie trudno wykrzesać  iskierkę, która wznieci uśmiech płynący prosto z serca... Wiem. Piszecie, że jesteście starsze, że to przechodziłyście/ przechodzicie. Że to minie. Ale czy własnego smutku nie odczuwa się podwójnie? W tym samym stanie jest teraz  zapewne miliony ludzi. Ale kogo to obchodzi? Nikt nie przeżyje życia za nikogo. Ktoś kiedyś napisał, że dobre rady są po to, by je sobie poczytać, ale niekoniecznie wprowadzać je w swoje życie, korzystać z nich. I prawda. Każdy odczuwa inaczej to, co leży mu na sercu. Może młoda jestem, może jeszcze dużo przede mną, ale też dużo za mną. Nikt też nie zna dnia ani godziny. Tęczową zebrało na sentymenty. Zwłaszcza zbiera ją teraz po piwie. Po Warce... Ma ona duże znaczenie. Tak samo jak 57, Armin... Takie głupoty, a jakże ważne głupoty. Codziennie przed snem przypominam sobie jeszcze to, co mogę. Jak całował, obejmował mocno, łaskotał, uśmiechał się, Nie był Ideałem. Do Ideału brakowało mu co najmniej 60%. I o to chodzi. Mam już wystarczająco lat, by kochać. By móc za kimś tęsknić, Tak bardzo bym chciała, żeby teraz ktoś mnie przytulił i powiedział nie jesteś sama... Ale to nie nastąpi, a ja wiem też, że jak sama sobie nie pomogę, to nikt inny nie będzie w stanie tego uczynić. Ale to wszystko jest po prostu... takie trudne. Nie na moją głowę. Nie jestem w stanie tego pojąć... Na pewno nie teraz...
2011.04.26 23:26
Tak. Ja wiem. Muszę żyć. Lepiej, gorzej ale muszę. Choć tak cholernie brakuje mi Jego silnych ramion, Jego spojrzenia, Jego głosu... Powoli to wszystko robi się niewyraźne, jak za mgłą. Jedno wiem, nie zapomnę Go nigdy. Za dużo wniósł do mojego życia. A Jego kobieta będzie wielką szczęściarą... Próbuję to wszystko tłumaczyć sobie na tysiąc sposobów. I nie znajduję odpowiedzi... Tamto lato było naprawdę wyjątkowe. Gdy z niecierpliwością czekałam na to, kiedy Go zobaczę... A teraz? Teraz będzie inaczej. Ale muszę w końcu przeszłość kopnąć w tyłek... A sercu spuścić manto za takie głupoty... Choć nie obraziłabym się, gdyby jednak zmienił zdanie. Tak, mam nadzieję, bo jej nie wolno tracić.. Ale to już pusta nadzieja... Muszę otworzyć się na ludzi, na świat... A On.. Może kiedyś zrozumie... A mi jest przykro, to wszystko... 
2011.04.15 20:03
  Wiosna jest jeszcze gorsza. A może to ja jestem gorsza.. Już sama nie wiem.. Jakby nie patrzeć, nie potrafię. Nie potrafię poradzić sobie z samotnością. Znów za często o Tobie myślę. Już siódmy miesiąc próbuję o Tobie zapomnieć. Nie potrafię. Wszedłeś mi w serce, jak paproch w oko. Tyle, że Ty w nim utkwiłeś. Szkoda, że nie potrafisz tego zrozumieć... Najgorsze jest moje studenckie miasto. Kiedyś tam jeździłam, by móc spotkać się z Tobą. Dziś nie mogę tam wytrzymać. Wszystko przypomina mi Ciebie. Ulice, którymi chodziliśmy. Autobusy, którymi  jeździliśmy. W co drugim samochodzie za kierownicą widzę Ciebie. Ale powrót na stancję nie jest już taki pasjonujący. Bo wiem, że nie spotkam Cię więcej przypadkiem w tych stronach. Tak bardzo jest mi przykro. Skąd miałam wiedzieć, że mnie oszukasz? Że mnie tak zostawisz, wyrwiesz serce, rzucisz pod nogi i je zdepczesz..  Wiem, że powinnam już sobie odpuścić. Ale nieraz trudno pogodzić się z niektórymi rzeczami. Płaczę przez Ciebie. Ale jedyną osobą, która mogłaby wytrzeć moje łzy, jesteś Ty. Taki głupi paradoks. Chciałabym się do Ciebie przytulić. Odkąd traktujesz mnie jak nic, zaczęłam się bardziej bać. Nie potrafię się cieszyć z życia. A nawet jeśli, to tylko na zewnątrz... Smutne...
2011.04.03 17:35
   Dawno mnie tu nie było. Spowodowane to jest głównie brakiem czasu. Tam, na stancji nie mam dobrego połączenia internetowego, przez co i tutaj mnie nie ma. U mnie? Hmm.. Studia weszły mi już w krew. Tak jakbym studiowała już 5 lat.. I to wszystko. Żyję od dnia do dnia, często nie wiedząc, jaka jest data, ba czasami nawet dni. Nie wiem, czy można nazwać to życiem. To raczej marna wegetacja. Nadeszła wiosna, a wewnątrz mnie pozostała mroźna zima. Muszę zacząć od początku. Zamknąć za sobą drzwi i otwierać następne. Ale nie potrafię. Nadal w głowie siedzi mi jeden Pan. I żeby tylko w głowie. On został w moim sercu. Kocham Go. To wiem. Ale nie można nikogo zmuszać do miłości. Jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo samotna. Do tej pory mogłam Go spotkać w drodze na uczelnię, jak jechał do pracy. Mieszkaliśmy ulicę od siebie. Dziś wyprowadza się na drugi koniec miasta, w którym ja nie bywam. Tak bardzo mi Go brakuje. Tak bardzo chciałabym znów wtulić się w Jego ramiona i żeby On popatrzył mi w oczy i powiedział do ucha, że nigdy nie puści... Głupie marzenia, głupie pragnienia. Muszę zapomnieć o Nim. Ale jak można zapomnieć o całym swoim świecie?! No właśnie... Kupiłam sobie do kulki Rybkę. Nazwałam ją Szczęście. Teraz mogę mówić, że mam Szczęście.. Szkoda tylko, że takie.. Ale, jak się nie ma co się lubi,  to się lubi co się ma. Ja moje Szczęście pokochałam. Nie potrafię żyć. Żyć bez Ciebie. Szkoda, że nie możesz tego zrozumieć..
2011.02.17 12:13
  Po tym, co usłyszałam, jednak widziałam się z Nim. I był taki, jak kiedyś, taki mój.. Wtedy pomyślałam, że nie wszystko jeszcze stracone.
   We wtorek poprosił mnie, bym zaniosła mu telefon do naprawy, bo coś mu siadło. Zgodziłam się, w końcu i tak chodzę codziennie obok komisu; powiedziałam nawet, że odbiorę. Przed oczmi mam Jego uśmiech, ten, który tak bardzo kocham.. Ale nie wiem, czy jeszcze mi zależy.. Ale po kolei. Telefon zrobili od ręki. Wróciłam na stancję z myślą, że wieczorem mu go oddam. Ale, że facet w komisie nie sprawdził przy mnie, czy działa, postanowiłam sama to zrobić. Chcąc nie chcąc otworzyło mi się na skrzynce odbiorczej. Potem był już zwykły impuls. Czytałam jedną wiadomość za drugą śmiejąc się na całe mieszkanie. Matko, ile słodkości w nich było. Jak oni za sobą tęsknią, jakby chciał się do niej przytulić. Jaka to "maruda malutka", a On "Niuniuś"... Coś we mnie pękło. Coś, co powinno już 4 miesiące temu. Dostałam trzęsawicy, nie wiedząc, co zrobić. Złapałam ten telefon, pobiegłam na autobus i pojechałam do Niego do pracy. Gdy mnie zobaczył, zadowolony przyszedł do mnie. Przywitałam Go słowami, że nie chcę Go więcej oglądać i o mało nie rzuciłam mu tym telefonem w twarz. Stał jak sparaliżowany nie wiedząc, o co mi chodzi. A ja nie dając mu dojść do głosu wybiegłam jak oparzona. Potem pisał do mnie, co to było, że to nie tak, jak myślę, ale mi i tak nie przetłumaczy... W piątek widziałam Go ostatni raz.. Wcześniej czułam do Niego obrzydzenie,  nie chciałam Go widzieć. Teraz za Nim tęsknię. Żałuję, że nie dałam mu dojść do słowa. Że nie dałam mu wyjaśnić, że zadziałałam tak impulsywnie.. Powinnam poczekać do tego wieczora.. Ale sama z tym byłam, nie wiedziałam co zrobić.. Dziś chciałabym  pójśc do Niego nawet do pracy, powiedzieć Mu, że Go bardzo kocham, że mi na Nim zależy i przytulić się do Niego. Nie radzę sobie z tym, ze wspomnieniami. Za dużo wsiąkł w moje życie... Nie chcę, żeby tak się skończyło... Ale teraz kompletnie nie wiem, co robić.. Jak się zachować.. On jest zbyt dumny i honorowy. Na moje opisy na gg odpowiada swoim: "Wyjebane".. Wiem, że Go straciłam... To wszystko mnie przerasta.. Nie wiem, co robić.. Nie wiem...

2011.01.30 15:29
 Cztery miesiące. Cztery miesiące czekałam na tą prawdę. A teraz dochodzę do wniosku, że mógł ten jeden raz skłamać. Powiedzieć cokolwiek, byle co, oby nie to, co powiedział. To tak bardzo bolało. On był dla mnie kimś wyjątkowym, ja dla niego tylko kimś... Kimś bliżej nieokreślonym. Letnią przygodą. Byle czym. Głupią, naiwną dziewczyną. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, czego się dowiedziałam. Zniszczył mi mój idealny, wymarzony świat. I odebrał mi wspomnienia. Utopił je. Spalił. Zamienił w coś, o czym nawet nie chcę myśleć. Zranił mnie po raz drugi. A to tylko ja głupia wierzyłam, że mogę być z Nim jeszcze szczęśliwa... Jak bardzo się myliłam... Jest mi źle, cholernie źle. Przeżywam tyle stresu, ile jeszcze do tej pory mi się nie zdarzało. I te studia. Sesja dopiero mi się zaczyna. Na nauce skupić się nie mogę. Może od razu trzeba na poprawkę się uczyć... Nie chcę się więcej oszukiwać. Moje całe życie to jedno wielkie kłamstwo. I ta nadzieja, która nie pozwala przepaść i nie daje żyć. Ciężko mi jest. Zawodzę się na osobach, po których bym nigdy się tego nie spodziewała. Życie mnie dobija... Nie daje już rady.. :(((

O mnie
TeczowaMamba
Tęczowa Kraina
Zwykła dziewczyna z marzeniami, które być może kiedyś się spełnią;) Marzy jej się mundur i broń na ramieniu..
Zobacz mój profil
''Cierpienie należy do życia. Jeśli cierpisz, znaczy , że żyjesz. Pogódź się z tym mała dziewczynko..''
        ''Tam,gdzie spadają anioły''




Wielkim

Szacunkiem

Wojsko

darzę

Mundur

Włożę

i

Wszystkim

Pokażę!!







 Marzenia się spełniaja ..?



- Jak się nazywa to uczucie w głowie,uczucie tęsknego żalu, że rzeczy są takie, jakie najwyraźniej są?
-Chyba smutek,panie.


<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
' I powieść nasza skończona..
Nie-bo życie nie kończy się na tych chwilach wyjątkowo szczęśliwych,które je złocą-bo są w nim niepojęte zwroty,których ani rozum,ani serce wytłumaczyć nie mogą. '


















 ''Żeby przetrwać musisz nauczyć się żyć bez niczego.Pierwszy umiera optymizm,po nim miłość, na końcu nadzieja.Mimo to musisz trwać.Jeślibyś zapytał, po co, odrzekłabym, że nawet bez tych fundamentalnych wspaniałych rzeczy , bez tej gorejącej krwi w arteriach,zostaje w życiu , w jednym dniu,dostatecznie wiele,by uczynić je cennym,ważnym , pasjonującym. Jak mam bez Ciebie żyć? Umieszczam Cię w muzeum mego serca,które często zwiedzam, sycąc Tobą zmysły aż do bólu, zanim na noc zamkną podwoje..'' 
J. Carroll '' Zaślubiny patyków''


KSIĘGA GOŚCI
 
Mój poligon :]
Poczytało ->
 
21660
Wygadało się ->
 
1611
Moi wierni ->
 
28
<a>Usmiechnij się;) Kliknij..</a>
Uśmiechało się:
 
969
















Szymborska Wisława
Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć,
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej w
ody.









Co było, a nie wróci..
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Zobacz serwisy INTERIA.PL